zapraszam serdecznie w nowy zakątek:

http://www.agnieszkazietek.blogspot.com

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

…banalnie…

Banalnie…bo noworoczne postanowienia są banalne, często są niestety niespełnioną rzeczywistością, która pod koniec kolejnego roku przytłacza, ale też skłania do refleksji. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego jaki jest niesystematyczny i jak marnuje czas. Dlatego od dobrych kilku lat nie wyznaczałam sobie takowych celów przyszłorocznych. Ale ten rok jest wyjątkowy, to głupie ale tak czuję. Jak nigdy uprzednio. Postanowiłam więc wytyczyć sobie w miarę realne cele:

–> schudnąć do moich uprzednich 53 kg

–> skupić się na rozwoju fotograficznym, przestać stać w miejscu

(znów przestać rozstawać się z aparatem)

–> nauczyć się grać na gitarze

–> uczyć się włoskiego ( co było by wskazane skoro marzę o zasmakowaniu toskanii )

–> ćwiczyć pisanie, pisać felietony, rzucić się na eseistykę

–> poświęcić więcej czasu na naukę szkicu, rysunku

–> przeczytać książki na które nigdy nie mam czasu, bo wymagają aktywnej lektury tekstu

–> zdecydować się na odpowiednią specjalizację zamiast marzyć o wszystkich na raz (wybrać dojrzale)

–> wstawać o 9 00 ( a czasem nawet wcześniej, zamiast przesiadywać po nocach )

–> … i wiele wiele innych, o których nie wypada tu wypisywać

 

Tak więc…zobaczymy co z tego będzie

 

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

…we mgle…

Czasem czuję się tak bardzo nieprzystosowana. Niepasująca, nieprzylegająca do tego poważnego, pracowitego życia, które zamiast tańczyć wokół biegnie jak oszalałe w niewiadomy cel. Mój wyjątkowo bogaty zmysł obserwatorski każe mi się przyglądać, patrzeć, nie komentować, tylko myśleć, uciekać od tego, czasem kpić. Jakiż to paradoks paskudny: przynależeć lecz nie należeć. Robię jednocześnie mnóstwo rzeczy, uczę się wielu słów, znaczeń i dziedzin, a nadal nie potrafię niczego w stu procentach, najlepiej, wyjątkowo. Bo chyba nie o to chodzi jednak. Ale za to tyle mam radości, tyle degustacji i rozkoszy w każdej próbie, w każdym smaku i walce o poznanie. To więc chyba niekoniecznie prawda, że należy kończyć wszystko co się zaczęło, bo przecież osiągnięcie celu nie jest najważniejsze- jest raczej nagrodą, cała symfonia polega jednak na drodze, którą należy przebyć. To ona mnie kształtuje. Już nie będę zawracać swoich nadwyrężanych nieustannie procesów myślowych wypatrywaniem celu, końca, czegokolwiek. Skupię, skupiam się na tym co najważniejsze w nudnej codzienności… na szukaniu lepszych rozwiązań w poznawaniu tego co mnie fascynuje i pociąga swoim surrealizmem, magią, niedostępnością.

 

Doszłam jakiś czas temu do wniosku, że za dużo we mnie jest już marzeń, fantazji, surrealizmu, który przesiąka już nie tylko moją głowę, ale również komórki ciała, pęcherzyki powietrza w płucach, przegrody serca, a co gorsza opanowały one moje gałki oczne. Strach się bać, bo jednak wypadałoby zachować jakąś silną linię między tym co prawdziwe i realne a tym co nie. Ale przecież to takie kuszące,słodkie, podniecające…tam jest zawsze lepiej, a czuje się „to” całym swoim jestestwem. Może czas przestać być mcbeal, wydorośleć, zaakceptować, nie uciekać. Co za intymne wyznania, wstyd.

 

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

www.alhen.pl

Dziś kilka przypadkowych zdjęć z sesji organizowanej dla firmy alhen (polecam garnitury z tej firmy ! ). Przypadkowych,  gdyż nie byłam tam w roli fotografa, ale udało mi się kilka kadrów uchwycić. Odrobina komercji mi się tu wkradła ( a to kompletnie nie mój styl ), co proszę mi wybaczyć.

Modelował znakomity Paweł Nowak

Ostatnio bardzo dużo moich wysiłków myślowych pochłania zastanawianie się jakież cudowne i jednocześnie przerażająco trudne (może niemożliwe w pełni) jest przelanie uczuć, emocji, duszy, siebie w wizualny obraz. Od jakiegoś czasu poza fotografią zaczęłam również malować, a raczej bazgrolić na płótnie licząc w zaciszu mojego serca, że da to właśnie upust moim uczuciom, emocjom, myślom. Okazało się jednak, że to bardzo trudne… i nawet nie chodzi o technikę ( do której opanowania brakuje mi pewnie parę dobrych lat świetlnych ) ale właśnie o wizualność. Wyobraźnię, fantazję zawsze miałam wręcz zbyt rozbudowaną więc niby nie powinien to być aż taki problem…a jednak jest. Może po prostu trzeba być artystą by to potrafić, albo trzeba dorosnąć, przeskoczyć kilka etapów bazgrolenia farbą czy tam światłem… nie wiem.

 

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

…ciasto ulubione…

bo wszystko czego pragnę to jedynie składniki na gorące aromatyczne ciasto…

kroplę miłości
garść szacunku
deczko namiętności
gram odpowiedzialności
szklanka aromatycznych słów

…to wszystko należy wymieszać i upiec byle jak najprędzej… a później będę się do końca moich oddechów rozkoszować smakiem tego strojnego placka…a jego zapach poczują w nozdrzach wszyscy dookoła… przystaną na sekundę i zadziwią się że jesteśmy tacy szczęśliwi…

ciężko czasem stworzyć…cokolwiek

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarze

…czekająca na sen zimowy…

Mnóstwo krzyku, który obala namiętności. Jeszcze więcej niechcianych pragnień rozwoju i sięgania po najlepsze. Odpoczynku całkowity brak. Gdzie podziały się pachnące wiatrem włosy, nabrzmiałe usta kipiące czerwienią, ciało pląsające o świcie muskając rosę stopami? No gdzie, pytam się ja- ja rozmarzona, zagłuszona, ogłupiona codziennością. Gdzie podziało się serce obalające stereotypy, gdzie rozum będący wrogiem, gdzie taniec w deszczu za oknem? No gdzie, pytam się ja- ja odpowiedzialna jak nigdy, ja- zmęczona udawaniem, ja- ściekająca- śluzem tęsknoty. Moje ciało obnażone krwią niespełnionych rozmyślań z przeszłości. Moje ciało oblepione pierzem bezradności i otępienia. Unoszę się nad. Nad czym pytam się siebie-niczym człowiek obdarzony rozumem nieugiętym, jakbym kiedykolwiek była jego szczęśliwą posiadaczką. A no unoszę się nad materią mojej niespełnionej teraźniejszości. Myśli, które dawno zgubione, zapomniane, potrzebne. Unoszę się nad martwymi szczątkami śmierdzących już zgnilizną od dawna strachów i nadziei. Leżą tam pod moimi stopami kąsając do krwi, by posmakować jej cierpkiego smaku. By przypomnieć o tym czego nie ma. A ja tak w górze- bezsensu, bezradnie. Sparaliżowana ogłupiającą siłą masowych przekazów wkopywanych brutalnie w komórki mózgowe odpowiedzialne za zdolność działania. Szukająca biernie, szukająca beznadziejnie. Może czekająca na sen zimowy…


Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

…Grunt to…

Grunt, to żyć tak by nie żałować żadnej chwili, decyzji, wspomnienia. Ale tak się chyba nie da. Im bardziej staram się działać precyzyjnie, wykrawać dni tak by były pełne i satysfakcjonujące… tym bardziej wydaje mi się, że mam zbyt mało czasu na zrobienie wszystkiego czego chcę się nauczyć, przeżyć, uwięzić w sobie. Życie jest piękne, olśniewa przeraża… i daje tyle możliwości. Ale wiem już na pewno, że gruntem jest przeżywanie każdej chwili świadomie. Świadomie na tyle, by móc z niej czerpać satysfakcję nawet gdy coś umyka. A jednocześnie dać się porwać lawinie nieprzewidywalnych zdarzeń i konsekwencji. Właśnie tak chcę żyć- świadomie i z ufnością. Wypełniać swoje płuca radością i spełnieniem. Tańczyć boso o świcie i zajadać się szczęściem ludzi wokół. Piec puszyste biszkopty i częstować nimi bezdomnych. Jeść czekoladki z wiśniami i czytać książki nocami. Spacerować po ścieżce marzeń pijąc kawę z cynamonem. Zostać dyrektorem artystycznym i kiedyś ciepłą matką. Być delikatna jak motyl i silna niczym góra. Uczę się…

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarze